RSS
środa, 12 sierpnia 2009

Zestaw ukochanych kubków  Chihiro przyprawia o istny zawrót głowy:

  • wielki seledynowy kubełek w niebiesko-biały wzorek. To najstarszy "okaz" , bowiem kupiła go wieku 14 lat podczas obozu młodzieżowego na południu Francji. Podobno niezbyt ładny, ale ma do niego sentyment:)
  • jedynastoletni kubek w owieczki z jedną czarną owcą (czyli właśnie jej osobą;)), będący urodzinowym prezentem od ukochanego
  • kubek w postaci i scenki z "Alicji w Krainie Czarów", który formalnie należy do ukochanego, ale w zasadzie naczynia są wspólne;)
  • wielki kolorowy kubek dość abstrakcyjnie ręcznie malowany i niestety trochę już poobtłukiwany, który sprezentowała jej koleżanka ze Słowacji
  • kolekcja trzech wysokich kubków przedstawiających obrazy Klimta, podobno dość kiczowata, stanowiąca wspomnienie fascynacji tym malarzem sprzed kilku lat
  • kilka kubków ideologicznych, które dostała podczas swojego wolontariatu w Amnesty International - przedstawiają logo AI i hasła, m.in. "I'm defending women's rights" ("Bronię praw kobiet")

 

Mnogość ulubionych naczyń mogłaby budzić obawy, że któreś są zanadto zaniedbywane. Całe szczęście akurat tym kubkom bezczynność nie grozi. Chihiro jest bowiem wielką fanką picia herbat. Aby zrozumieć, jak wielką, wystarczy  spojrzeć na spis herbat, które zawsze ma pod ręką:

- delikatna sencha z kwiatami wiśni
- brązowa hojicha
- genmaicha z prażonym ryżem
- zielona herbata kaktusowów
- roiboos z laseczkami cynamonu, migdałami i małymi czerwonymi owocami:)
- roiboos o smaku i zapachu tiramisu
- orzezwiająca argentyńska mate
- herbatka ziołowa z Niemiec o sympatycznej nazwie "Gute Laune" (czyli "dobry humor")
- zielona jaśminowa
- dwa rodzaje Pu-Erh: żurawinowa i waniliowa

Na Kubek czy filiżanka? Chihiro postanowiła pokazać swój najnowszy, przywieziony z Japonii drewniany kubek, który "przez kilka sekund po nalaniu doń wywaru trzeszczy cichutko, jakby dawał znać, że mu dobrze być pełnym pysznej herbaty".

Zdjęcie przedstawia oprócz kubka puszkę z zieloną herbata jaśminową i zdjęcie japońskiego pisarza Kawabaty Yasunari:) A po większą dawkę emocji kulturalno-podróżniczych zapraszam już na blog właścicielki - Chihiro o świecie.

Tagi: kubki
22:03, granatowekorale
Link Komentarze (5) »
niedziela, 09 sierpnia 2009

Kafka uwielbia kubki do tego stopnia, że pije w nich wszystko począwszy od wody, poprzez coca colę, soki, zupy i aż na posiłkach typu płatki z mlekiem skończywszy:) Ten idealny i ulubiony został zakupiony rok temu podczas podróży poślubnej.

 

"Weszliśmy po kawę, a ponieważ jestem jak małe dziecko - rzeczy na półkach przyciągają mnie jak magnes - więc wyszłam z dodatkowym kubkiem. Poza tym, że kubek bardzo mi się podoba wizualnie to dodatkowo pasuje idealnie do mojego standardu. Nie jest ani za cienki, ani za gruby, ma odpowiednią wagę i wygodne ucho. Biorąc pod uwagę to, że bardzo przywiązuję się do rzeczy, prawdopodobnie będzie mi służył aż się stłucze."

Kafka prowadzi naprawdę świetny blog o wnętrzach i designie, zapraszam pod ten adres: pokój z widokiem.

21:49, granatowekorale
Link Komentarze (3) »
czwartek, 16 lipca 2009

ONA swój tydzień dzieli na dwa - pierwszą połowę spędza w mieście, drugą na wsi. O tym jak dzieli rolę bizneswomen i gospodyni domowej pisze na swoim miejsko-wiejskim blogu. ON zamienił garnitur i krawat na moro i walonki. O swoich poczynaniach w gospodarstwie pisze na blogu ziemianin w kuchni.

Poznajcie emkę1216 i ziemianina (mag43) oraz oczywiście ich ulubioną porcelanę:

"Jako nastolatka, naśladując moich rodziców (wychowanych w latach 40/50 tych XX wieku), piłam kawę w szklance. Pewnego razu, moja mama dała mi w prezencie piękną filiżankę ze spodeczkiem (Chodzież  chyba) i powiedziała: „Dziecko nie powielaj naszych złych przyzwyczajeń i naucz się smakować kawę w dobrej porcelanie”. Od tego czasu kawa z grubego kubka po prostu mi nie smakuje.


Kiedy objęliśmy z ziemianinem nasze gospodarstwo, to zarówno ono jak i dom  były  jedną wielką ruiną. Powolutku sposobem gospodarczym rozpoczęliśmy odbudowę gospodarstwa i domu. Nie dysponowaliśmy za dużą sumą pieniędzy, a właściwie ciągle borykaliśmy się z ich niedoborem.
Lubimy rzeczy ładne, a jedynym sposobem w tym czasie na ich zdobywanie, dostępnym dla naszej kieszeni były targi staroci, a w szczególności  Allegro.  Założyłam sobie, że aby dom tworzył jakąś całość, należy nadać mu motyw przewodni. I tak dla części kuchennej wymyśliłam motyw róży, a dla części mieszkalnej motyw polowania i koni. Pomyślałam, że w kuchni nie muszę mieć jednakowych talerzyków, ale musi je łączyć właśnie kwiat róży. Mam do dnia dzisiejszego więc zastawę kuchenną od Sasa do Lasa, ale za to ukwieconą rozkwitającymi, przekwitającymi, albo li tylko pąkami róży.  Kupowałam pojedyncze egzemplarze tak piękne, że dech zapierało.

Jednym z pierwszych przedmiotów jakie kupiłam, była moja osobista filiżanka z angielskiej porcelany, którą przedstawiam na zdjęciu. Piłam z niej codziennie kawę przez ponad dwa lata. Teraz zamiennie używam z filiżanko-kubaskiem z cienkiej porcelany, również z motywem pięknej róży.


Co do motywu polowania, to przez około rok (nigdy nie byłoby mnie stać  na zakup jednorazowy) w Allegro zbierałam zastawę z angielskiej manufaktury Myotts i udało mi się zebrać pełen komplet na 14 osób, łącznie z bulionówkami, jajczarkami itp. Nigdy nie żałowałam mojej porcelany. Jest używana prawie na co dzień. Jak się coś stłucze, dokupuję ubytki w Allegro.  A kawa pita  z takiej filiżanki jak na zdjęciu – bajka.

Ziemianina nauczyłam pić kawę z porcelany i nie rozstaje się ze swoim kubeczkiem w kogutki, który ode mnie dostał z jakiejś okazji. Zdobienia już się wytarły ale sentyment jest sentyment".

09:40, granatowekorale
Link Komentarze (11) »
wtorek, 14 lipca 2009

Dziś filiżanka czytelniczki Krystyny9 i to nie  z byle jakiego powodu. Wszyscy chcieli zobaczyć jej wyjątkową porcelanę zdobioną "solami barwnymi". Kiedyś ten sposób zdobienia wykorzystywano w Zakładach Porcelany "Ćmielów", więcej na ten temat w archiwalnym numerze Rzeczpospolitej. Trochę żal, że zaprzestano tej ekologicznej metody, która w dodatku dawała wręcz artystyczne efekty.


W tym miejscu chciałabym gorąco zachęcić do kupowania polskiego szkła. We wspomnianych Zakładach Porcelany Ćmielów ciekawie prezentują się tzw. dekoracje wszkliwne, w których wszystkie zdobienia są wtopione pod szkliwem  (na stronie Zakładu takie produkty oznaczone zostały gwiazdką). Taką porcelanę możemy bez obaw wsadzać do mikrofalówek czy zmywarek.

Ja jestem też zakochana w krośnieńskim szkle, które co prawda jest produkowane ale jak wiemy w marcu sąd ogłosił upadłość Krośnieńskich Hut Szkła „KROSNO”.

czwartek, 09 lipca 2009

Gieno vel Brzucho - człowiek z duszą artysty, dla którego sztuka kulinarna pewnie nie ma zbyt wielu tajemnic. Publicysta, recenzent kulinarny i natchniony kucharz w jednej osobie. Jeśli chcecie go bliżej poznać to zapraszam na blog Brzuchomówca poświęcony szeroko pojętej kulturze jedzenia. A tymczasem poznajcie historię jego ulubionego kubeczka. Oto ona:

"Mieszkałem kiedyś w Szczecinie i dość często się przeprowadzałem. Szóste, czy może siódme mieszkanie wynajmowałem od mojego przyjaciela, aktora lalkarza. Mieszkanie było umeblowane i nawet częściowo wyposażone. W kuchni, w szafce stał ten właśnie kubeczek, choć kubeczków miałem bez liku, od razu stał się moim ulubionym. Polubiłem go za piżamowy wzór. Idealny do pierwszej porannej kawy.
Podobnym do mojego zrządzeniem losu (rozstanie), przyjaciel musiał się do mnie wprowadzić (a może właściwie do siebie?), a ja z czasem poszukałem sobie innego mieszkania. Kiedy się wyprowadzałem, dostałem od Przema piżamowy kubeczek, na pamiątkę wspólnego mieszkania i wspólnego gotowania. Bo gotowaliśmy jak natchnieni.
Kubeczek przewędrował ze mną jeszcze dwa mieszkania w Szczecinie, potem zaliczył ze mną Kraków, Roztocze, Gdynię, aż wylądował w Olsztynie, wciąż wiernie służąc poranną kawą. Niestety, kiedy któregoś dnia, moja luba sprzątała mieszkanie, odkurzając strąciła kubeczek i stłukła. Nie wyrzuciła go, bo wiedziała jak go lubię. Trochę się obawiała, że będę wkurzony stratą.
Ale co tam strata. Było minęło. Przedmioty, zwłaszcza te kruche, nie mają długiego żywota. Nie gniewałem się na nią. Kawę pijam z innego kubeczka, a ten obiecałem sobie skleić i wykorzystać.
Tak stał sobie czekając sklejenia już kilka tygodni, kiedy przeczytałem u negreski o Twoim blogu.."

..i tutaj moi drodzy rzecz niesamowita:) Gieno vel Brzucho:

1. poszedł do kiosku i kupił klej,
2. poszedł do kwiaciarni i kupił roślinkę,
3. skleił kubeczek,
4. i przesadził do niego roślinkę :)

W ten sposób ulubiony, sklejony kubeczek znów mu służy. A ja pękam z dumy, że mam w tym swój malutki udział:)

Oto piżamowy kubeczek (w sumie teraz troszkę jakby ..kubeniczka;)

 

23:37, granatowekorale
Link Komentarze (6) »
środa, 08 lipca 2009

"Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać.." - tak wita nas na swoim blogu negresca.

Wpisy często pojawiają się bardzo wczesnym rankiem, lub późnym wieczorem. Jak można tak funkcjonować od świtu do nocy? Oczywiście nie obejdzie się bez kawy:) Swoją negresca zaparza  w ekspresie codziennie około ósmej rano. A następnie wlewa ją do lekko kremowej filiżanki w czerwone kropki:




Kropki nie wzięły się z przypadku. Wiąże się z nimi ciekawa historia, którą przytacza negresca.


"Zawsze muszę mieć  w domu filiżankę w kropki, czy w grochy. Nie umiem przejść obojętnie obok kropek w sklepie. Zwłaszcza jak są czerwone na białym lub białe na czerwonym. Mogą być jeszcze czerwone na czarnym. A zaczęła się ta kropkowa obsesja dawno, dawno temu.

Byłam brzdącem i miałam bajkę, taką z serii „Poczytaj mi mamo”, o Juli-płakuli. Jula była rozmarudzona i często płakała. Zupełnie jak ja.
Jula miała filiżankę. Czerwoną  w białe grochy. Piła z niej mleko, niezbyt chętnie, zresztą. Rany! jak ja jej zazdrościłam tej filiżanki! Wszystko bym dała, żeby taką mieć! nawet to mleko bym piła, byle z takiej filiżanki.

Ale czy widział ktoś  w naszych sklepach czerwoną filiżankę w białe grochy? Do tej pory takiej nie spotkałam. Ciągle jednak nie tracę nadziei…."

Negresco, mam dla Ciebie małą niespodziankę. Znalazłam filiżankę o jakiej marzysz, no prawie, bo zamiast grochów są groszki...TUTAJ Niespodziankę potraktuj jako doraźną, bo właśnie teraz ogłaszam poszukiwania Filiżanki Juli-płakuli!

Kto widział, kto wie niech zostawi namiary i tym samym spełni marzenie negresci:)

11:59, granatowekorale
Link Komentarze (12) »
czwartek, 02 lipca 2009

..filiżanek znalezionych podczas porządków w piwnicy. Kiedyś należały do zestawu, ale przez lata większość naczyń się stłukła. Zestaw został przywieziony przez rodziców Joanny z Londynu. Filiżanki kojarzą się jej z dzieciństwem i dlatego właśnie w jednej z nich popija swoją herbatę:)
Joanna jest fanką Nigelli Lawson, prowadzi bloga Coś niecoś o kuchni i jedzeniu (ale nie tylko).

12:56, granatowekorale
Link Komentarze (2) »
środa, 01 lipca 2009

Sayama, autora bloga herbaciano-kaligraficznie zaskoczył mnie aż czterema ciekawymi zdjęciami. Na razie prezentuję tylko te zrobione w nowoczesnej chińskiej herbaciarni w japońskim mieście Yokohama.

Wszystko co widzicie to zestaw herbaciany przeznaczony dla jednej osoby. Najpierw otrzymujemy termosik z gorącą wodą (temperatura wody jest dobrana odpowiednio do rodzaju herbaty), którą zalewamy listki herbaciane znajdujące się w czajniczku. Po pewnym czasie parzenia (czas parzenia może wynosić od 30 sekund do 2 minut w zależności od rodzaju herbaty) całość parzonej herbaty przelewamy do szklanego dzbanuszka. Dzięki temu napar ma jednolity smak i możemy podziwiać jego kolor. Dopiero teraz herbatę nalewamy do czarki, z której wreszcie możemy się napić:) Jak pisze Sayama delektowanie się herbatą trwa zwykle 15-30 minut (znów w zależności od rodzaju herbaty!). Na zdjęciu widać jeszcze przekąskę do herbaty. Są to suszone owoce takie jak mango i figa wraz z suszonymi ziarnami słonecznika i pestkami dyni.

Procedura całości może wprawiać w osłupienie, ale w tej precyzji i celebrowaniu z pewnością zaklęty jest prawdziwy smak herbaty. Prawdziwych smakoszy nie trzeba namawiać na taką inspirację..

18:22, granatowekorale
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 czerwca 2009

Ten bardzo świeżo ulubiony kubek (bo przesyłka z jego zamówieniem dotarła dopiero wczoraj) należy do babeczki, która prowadzi bloga o designie i trendach w aranżacji wnętrz - babeczka.blox.pl.
Po babeczce spodziewałam się bardzo designerskiego naczynia i nie zawiodłam się:) Kubeczek, jak i czajniczek należące do tego zestawu, są bardzo oryginalne zarówno w formie, jak i we wzorze.

"(..) motywy wycinanek ludowych w nowoczesnych wnętrzach to jest coś co mi się bardzo podoba. Ważne żeby nie przesadzić, czyli zastosować takie motywy jako detale, akcent. No i uważam,  że taka ceramika stołowa świetnie się może prezentować w minimalistycznie urządzonym mieszkaniu" - pisze babeczkaa.


Właścicielka od razu zastrzegła sobie, że jej ulubione typy zmieniają się w zależności od tego gdzie jest i co akurat robi, toteż myślę, że babeczkaa zagości jeszcze na naszym blogu:)

 

Gdyby ktoś pozazdrościł to kubeczek można zamówić w HAUSMALER

15:01, granatowekorale
Link Komentarze (2) »
czwartek, 25 czerwca 2009

Pierwsze foto otrzymałam wczoraj od autorki bloga zapiski teściowej. Już na samym początku nie jest łatwo, bowiem okazało się, że nawet sama właścicielka nie wie czy pije z kubka czy z dużej filiżanki:) Wiadomo natomiast, że w środku jest afrykańska kawa z mlekiem. Kawę prosto z palarni dostarcza Mąż. A samo naczynie jest prezentem od Córki.

Od razu pomyślałam sobie, że skoro nie wiadomo czy to kubek czy filiżanka to domownicy muszą mieć problem z komunikacją typu "podaj mi kubek/filiżankę", "umyj kubek/filiżankę". Na szczęście nie:)


Przedmiot ma swoją nazwę.

Oto nazwa: "Kochanie, zdaje się, że właśnie spaliłem twój buduar...".

11:44, granatowekorale
Link Dodaj komentarz »