RSS
wtorek, 09 lutego 2010
Kubek z Bolesławca

"'Nie jestem kolekcjonerką, toteż z łatwością
przywołuję ten wybrany - i jest nim mały kubek z Bolesławca.

Przywiozła go z podróży od bolesławcowych dziadków bliska znajoma.
Był to jednocześnie dzień Koncertu Bardów w Sopocie i mile wspominam,
gdy siedziałyśmy w amfiteatrze, ja, jako zmarzluch,
opatulona po samą szyję czerwonym płaszczem z futrzanym kołnierzem,
Kasia podśmiewająca się ze mnie pod nosem, bo przecież był dopiero październik,
i tak popijałyśmy herbatę z termosu, który przezorna Kasia często miewa w zanadrzu.
I słuchałyśmy, kolejnych bardów, śmiejąc się cichutko z nieśmiertelnych różowych spodni
Jacka Kleyffa, znając je już z wcześniejszych koncertów w Bieszczadach.
A gdy występy dobiegły końca, a do przyjazdu nocnego
pociągu pozostało jeszcze sporo czasu, przysiadłyśmy na schodach dawno
uśpionych już kawiarenek, 'zerując' ten szlachetny trunek" - pisze Zosia,
która najczęściej pije herbatę z mlekiem:)

Blog i prace Zosi do obejrzenia pod tym adresem kartkoteka.blogspot.com
czwartek, 04 lutego 2010
Zwykły "niezwykły kubek"

Jest to zwykły-niezwykły kubek, przynajmniej dla mnie. Dostałam go wiele lat temu od mamy i był dla mnie ogromnie ważny. Nikt nie mógł z niego pić, tylko i wyłącznie ja. Bałam się, że się zbije. Do tego stopnia, że chowałam go jak goście do nas przyjeżdżali, domownicy wiedzieli, że jest nietykalny ;) Piłam w nim swoją pierwszą kawę, a teraz, teraz został w rodzinnym domu i zawsze, gdy wpadam w odwiedziny do rodziny piję w nim herbatę, oczywiście z uśmiechem na twarzy. W obecnym domu nie posiadam ulubionego kubka, tylko ten coś dla mnie znaczy i pewnie nastąpi taki dzień, ze zabiorę go ze sobą "  -  mówi aga-aa.

Aga-aa prowadzi bloga Eksperymentalnie, w którym opisuje swoje pierwsze kulinarne poczyniania.

Tagi: kubki
18:47, granatowekorale
Link Komentarze (3) »
środa, 09 grudnia 2009
Mięciutka porcelana

U Bożeny w blogu Textile cuisine znajdziecie porcelanę, której nie da się stłuc...
A oto jej ulubione naczynie będące jednocześnie wyrazem pasji ogrodniczej:

"Obydwa angielskie, ten szczuplejszy ma około 14 lat, a kolega w styczniu skończy roczek. Piję w nich głównie herbatę - czarną albo owocową (ale nie "perfumowaną" tylko z prawdziwych głogów, tarnin czy innych malin)".

 

 

Tagi: porcelana
13:08, granatowekorale
Link Komentarze (7) »
wtorek, 10 listopada 2009
Ujarzmić fusy

Mandżuria prowadzi bloga, do którego ze szczególną przyjemnością można zajrzeć o tej porze roku:) Wszystkich, dla których czytanie, słuchanie i oglądanie przy herbacie relaksuje w tę dżdżystą, słotną jesień zapraszam tutaj
Niżej ulubiony kubek Madżurii i kilka słów o herbacie.

"Te dwa, które widnieją na zdjęciu są prezentami od bliskich mi osób. Ten z owieczkami to prezent-niespodzianka od siostry, która tym chciała poprawić mi humor w trudnym okresie  rzeczywiście to jej się udało. Oczywiście, czarna owieczka to ja :) Drugi to natomiast prezent urodzinowy od przyjaciółki z grafiką artystki o pseudonimie tongari z Malezji, której byłam swego czasu (to już będzie z 7 lat!) wielbicielką, zarówno jeśli chodzi o rysunki jak i opowiadania. Teraz już tak nie rysuje, a ja straciłam jakiekolwiek zainteresowanie dla jej prac.

Nie piję kawy, herbatę natomiast litrami i to odkąd pamiętam. Kiedy byłam mała, dziadek parzył mi pyszną herbatę, mocną i słodką, a na koniec zawsze odcedzał mi fusy przez sitko... Pewnie dlatego nie cierpię czarnej herbaty w torebkach (chyba, że jest owocowa czy jakaś inna smakowa), muszę mieć te fusy :) Tylko już ich nie odcedzam, a z czasem przestałam także słodzić. Z czarnej herbaty przerzuciłam się głównie na zieloną, ale czarną smakową lub cytrynową też wciąż uwielbiam. Ostatnio uczę się pić czerwoną. Lubię wszelkie herbaciane wynalazki, a od kilku miesięcy przymierzam się do kupna zaparzaczki, żeby wreszcie jakoś te fusy ujarzmić".
Tagi: herbata
18:11, granatowekorale
Link Komentarze (1) »
niedziela, 11 października 2009
Taika znaczy magia

Szarlotek przysłała mi dwie filiżanki, z których postanowiłam zaprezentować  tę służącą do celebracji magicznej małej czarnej. Filiżanka odpowiada skandynawskim trendom mody. Pochodzi z kolekcji TAIKA, co znaczy MAGIA. Na kolekcję tą składa się siedem form zaprojektowanych przez Heikki Orvola w połączeniu z ilustracją Klausa Haapaniemi.

 

Szarlotek prowadzi piekielną kuchnię zjawisk niewytłumaczalnych, do której można zajrzeć  pod tym adresem: cukierniczekreacje.blox.pl

Tagi: taika
19:03, granatowekorale
Link Komentarze (1) »
piątek, 25 września 2009
Kubek nie do picia, czyli po prostu biurkowy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Świece i ogarki prowadzi dwa blogi, których hasłem przewodnim jest krótkie, entuzjastyczne: "Nie wiedziałam, że na emeryturze będzie mi tak dobrze!" Kto ma ochotę przekonać się, jak to jest zapraszam tu i tu.

Kilka naczyń, z których każde ma swoją historię:

"1. Espresso pokochalam 5 lat temu w Toskanii. A tę biało czarną filiżaneczkę odziedziczyłam po Mamie. U niej stała za szybką i nie wolno było jej używac "bo to porcelana!". Dziś służy  właśnie do espresso.

2. Różowe naczynie - ni to filizanka ni to kubek - dostałam w prezencie od mojej przyjaciółki, mieszkajcej 40 lat w GB.  Pijam w nim zwykła kawę, czasami z mlekiem, za to obowiązkowo z brązowym cukrem.

3. Chiński kubek z sitkiem i pokrywką do zielonej herbaty kupiłam sobie do pracy i tam mi dzielnie służył do chwili przejścia na emeryturę (nie znosze herbaty w torebkach).

4. Kubek tzw. ślaski o charakterystycznym kształcie i odpowiedniej  pojemności kupilłam w sklepiku przy Żywym Muzeum Porcelany w Ćmielowe. Piję w nim poranną herbatę z mlekiem.

5. Kubek biurkowy. Przybył z Brukseli w czasach, gdy tamże autobus linii 50 jeździł do NATO".

Kubek biurkowy to nowy rodzaj kubka na blogu. Jak pojawi się ich więcej założymy nową kategorię kubków, którym odebrano prawo do picia.

11:16, granatowekorale
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 września 2009
Szklanka!
Ale niespodzianka. Na blogu po raz pierwszy mamy szklankę. Tyle, że ta szklanka niewiele ma wspólnego z minioną epoką, kiedy powszechnie zaparzano w niej kawę i herbatę. Kuchareczka, bo o niej dziś mowa najczęściej pije ze szklanki, ponieważ to co najczęściej pije to woda:)
Ale żeby było sprawiedliwie jest też ulubiony kubek, który ma kilka powodów "kochaności":
- jest prezentem od brata,
- to Klimt,
- mieści aż 0,5 litra herbaty!
Zapraszam do odwiedzenia bloga Kuchareczki - miejsca, gdzie rodzi się miłość do kucharzenia:) Nigdzie nie widziałam tak pięknych i smacznych opisów, zresztą niech zachęci  Was sama autorka: "Bo kuchnia w mące, zadowolone buzie i ręce do łokci wypaprane czekoladą są najlepszymi rzeczami, jakie tylko mogą być na świecie."
Tagi: Klimt
22:03, granatowekorale
Link Komentarze (6) »
piątek, 11 września 2009
Zdecydowanie częściej kubek

Czyta w autobusach, dlatego nie ustępuje miejsca starszym.
Uważa, że zapach książki jest równie ważny jak wielkość czcionki i szerokość marginesu.
A kilka słów, jakie napisała o sobie, kończy krótkim pytaniem: "Herbaty?"

Napijemy się. Ale z czego? Sporo nieużywanych kubków leży poupychana w szafkach i czeka, aż Joan Johnson przeniesie się do nowego mieszkania. A ten jeden ulubiony (z bezczelnym kotem) wędruje z Joan przez cały dzień, bo ona zawsze musi mieć przy sobie herbatę.

 

21:53, granatowekorale
Link Komentarze (4) »
niedziela, 06 września 2009
Kubek Winozaura

Pierwsza podróż embebe na Węgry zaowocowała fascynacją winami. Dzięki tej pasji zrodził się jego blog Winozaur, poświęcony winom właśnie. Ale z Węgier, a dokładniej z Holloko, embebe przywiózł jeszcze swój ulubiony kubeczek.

Tagi: kubek
21:57, granatowekorale
Link Komentarze (2) »
sobota, 05 września 2009
Zielono mi!

Hangai uwielbia zieloną herbatę i prowadzi zielonego bloga. Pije z kubków, ale nie przywiązuje się do nich, bo i tak prędzej czy później umierają tragiczną śmiercią qbkową. Póki co, pokazał nam kubek przywieziony z Litwy.

 

08:42, granatowekorale
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3