Quinoamatorka prowadzi Kasza Prodżekt:) Pod tą nazwą kryje się blog kulinarny, w którym można szukać wegetariańskich przepisów z kuchni etnicznych i regionalnych:)
Ulubiona filiżanka Quinoamatorki wiąże się z piękną historią. Zresztą sami przeczytajcie.
"Na jednym z pierwszych lat studiów wybraliśmy się z przyjaciółmi na wędrówkę z plecakami po Górach Stołowych. Plecaki mieliśmy ciężkie i niewygodne, bardzo dokuczał nam upał. Po wyjątkowo wyczerpującym marszu – już po czeskiej stronie – zostawiliśmy plecaki w schronisku i poszliśmy z moim przyszłym mężem zwiedzać czeską miejscowość, w której się zatrzymaliśmy na nocleg. Zapadała noc. Natrafiliśmy na niedużą, zamkniętą galerię sztuki, w której, oprócz innych, przepięknych wyrobów, znajdował się komplet sześciu niebieskich nakrapianych filiżanek – każda inna. Filiżanki mnie zachwyciły, ale były bardzo drogie, galeria była zamknięta, a następnego dnia z samego rana wyruszaliśmy w dalszą wędrówkę. Poza tym, czekało nas jeszcze sto kilkadziesiąt kilometrów marszu i unikaliśmy jak ognia zbędnych kilogramów. W każdym razie wzdychałam w myślach (i zdaje się, że także głośno :) do tych filiżanek. Następnego dnia rano, gdy zaczęłam pakować rzeczy przed wymarszem, znalazłam u stóp mojego plecaka paczkę owiniętą szarym, pakowym papierem. Mój przyszły mąż spojrzał na mnie z uśmiechem i powiedział, że paczka jest dla mnie. W środku znajdowało się sześć moich wymarzonych filiżanek - do dziś nie wiem, jak mężowi udało się je kupić pomimo tego, że galeria była zamknięta, ani skąd wziął tyle zaparcia, by pokonywać z nimi górskie szczyty w ciągu kolejnych dni rajdu".
